Angielski
Pewnego dnia staŁam w kolejce po bilety na Dworcu Centralnym w Warszawie. Kolejka byŁa dość dŁuga. Gdy byŁam już bardzo blisko kasy, obok mnie rozegraŁa się śmieszna scenka. ByŁa tam kasa anglojęzyczna. Ktoś podszedŁ do kasy. Kobieta w środku miaŁa ok. 50 lat. Angielski nie znaŁa źle, jakoś dogadywaŁa się z mężczyzną. PrzysŁuchiwając się rozmowie usŁyszaŁam coś takiego:
Mężczyzna: How much is it?
Kobieta: sto dwadzieścia zŁotych.
Oczywiście mężczyzna nie zrozumiaŁ, więc kobieta napisaŁa mu to na kartce. Nie ma to jak znajomość angielskiego :)
Telefon w sprawie przedmiotu wystawionego na sprzedaż (podana cena):
K(lient): kupię ten przedmiot, ale jak mi pan obniży cenę o 20%.
J(a): przykro mi, cena została już obniżona i nie podlega dalszej negocjacji
K: ale ja mam daleko do pana, więc musi być taniej!
J: a czy jak pan jedzie do sklepu to też pan żąda obniżenia ceny, bo ma pan daleko?
K: ... (odgłos rozłączonej rozmowy)
MARGARETKI JAK TO MARGARETKI?
Pracuje w kwiaciarnii w samym centrum miasta.Ostatnio odwiedziła mnie starsza kobietka a'la mocherowy berecik jak to w sklepie:
-Dzień Dobry,ja odpowiedziałam -dzień dobry
-babeczka poprosiła o gałązkę margaretek jak kto woli stokrotek.Zapłąciła wyszła.Na nastepny dzień przychodzi i mówi:
-Pani,a nie ma już tego białego ?
-Akurat stali młodzi klienci,który jednoznacznie odebrali jej pytanie no i oczywiście śmieli się do rozpuchu;
-zapytałam,przepraszam,ale jakie białe?
-Bo Pani mi to dobrze robi mnie oczy nie bolą a puchły jak cholera!-mówiła klientka
-Zaraz zaraz,o co pani chodzi proszę powiedziec jasniej-spytałam
-pani no te białe kwiatki jak one się nazywają?spytała klientka
-Chodzi Pani o margaretki niestety zostały żółte tylko-odpowiedziałam
-Margaretki jak to Margaretki?a co ty młoda pannico opowiadasz przecie to rumianek był!!zaparzyłam pachniał łąką a oczy to mi się zrobiły jakbym 20lat miała gładkie takie a jak nima to niech bedzie żółty zobaczyta co to mi wyjdzie!!-zachwycała się klientka
Trzymałam śmiech na wodzy bo bliska byłam wybuchem śmiechu jej w twarz,oczywiście kaśdy rozpoznał jej gware i zczaił,że to typowa babuleńka z wioseczki.Grzecznie jej chciałam wytłumaczyc ,że się myli.Więc zaczęłam:
-Prosze Pania,ale naprawdę pomyliła się Pani,owszem są to bardzo podobne kwiatki,ale rumianek kupi Pani w saszetkach w aptece tylko,że suszony,a to są margaretki-grzecznie wyjaśniłam,babka oburzona wyjechała:
-weż mi tu nie pitol pannica w aptece taa w aptece jak stara to co już oszukac można?o nieee ja tu jeszcze przyjde i zobaczyta wszyscy i wy też(klienci z tyłu)jak się odmłodzę!będzie mi tu godoc ja na wsi od75lat mieszkom jak rumianek wygląda to ja wim!
Klienci śmieli sie cały czas,ja grzecznie przytaknęłam i jak podac ten żółty rumianek?
-ta ta dac dac jedną gałąż.
Mina klientów bezcenna,bezradnośc ze starsza babką wygrała;)
Pani wymagająca
Stoisko kosmetyczne znanej firmy, gabaryty produktów na oko 5x4x3 cm, pani zakupiła dwa (sic!) lakiery do paznokci, wszystko sprawnie, bez czekania, wydaję resztę i z uśmiechem umieszczam lakiery w dłoni Paniusi.
Zaczyna się dramat:
P.: Jak to, bez torebki?!
Ja: No niestety, bardzo mi przykro, torebeczki nam się skończyły.
P.: I co ja mam tak to nosić? (a na ramieniu wielka torba) Jak to nie ma torebek?!
Ja: No niestety, przykro mi.
P.: Jak Pani nie ma torebek to nie powinna była Pani w ogóle dzisiaj otwierać!
Ja: (nieugięcie uprzejma) Dobrze, czy chciałaby Pani zwrócić lakiery?
P.: Niech Pani nie rezygnuje tak szybko z mojego zakupu! To nie Pani sklep!
Paniusia wyrwała mi lakiery z dłoni i oburzona odeszła.
Następna klientka: (zupełnie serio) Wie Pani, powinna Pani informować przed zakupem że nie ma Pani torebeczek.
Oględziny auta z ogłoszenia na Otomoto - na zdjęciach auto przyzwoite, wnętrze również. Po przybyciu na miejsce wnętrze okazało się być totalną ruiną, kierownica poprzecierana, itp. Na pytanie czemu na zdjęciach to wygląda inaczej sprzedający stwierdził: "bo ja mam dwa takie same auta i w drugim wnętrze jest ładniejsze, to dałem zdjęcia z tego drugiego".

Kanał RSS









All Rights Reserved